Przejdź do treści głównej

Wymieranie gatunków – tempo, przyczyny i skutki dla bioróżnorodności

Wymieranie gatunków – tempo, przyczyny i skutki dla bioróżnorodności

Kiedy słyszę, że tempo wymierania gatunków jest teraz tysiąc razy szybsze niż przed pojawieniem się człowieka, przez chwilę to nie dociera. Tysiąc razy. To nie jest liczba, którą łatwo sobie wyobrazić przy porannej kawie. A jednak dane z raportów IPBES i ONZ są jednoznaczne – żyjemy w środku szóstego masowego wymierania, pierwszego, które ma jedną konkretną przyczynę: nas.

Nie piszę o tym, żeby straszyć. Piszę, bo przez lata zajmowania się ekologią i obserwowania zmian w lokalnych ekosystemach doszedłem do wniosku, że większość ludzi po prostu nie wie, co dokładnie się dzieje, dlaczego to dotyczy ich bezpośrednio i co w ogóle można z tym zrobić. Ten artykuł próbuje odpowiedzieć na te trzy pytania po kolei.

Co to jest szóste masowe wymieranie i dlaczego naukowcy alarmują o tempie zmian?

Szóste masowe wymieranie to trwający obecnie proces zanikania gatunków w tempie od 100 do 1000 razy szybszym niż naturalne tło ewolucyjne – co oznacza od 5 do nawet 500 tysięcy gatunków traconych rocznie, i co odróżnia je od pięciu poprzednich katastrof geologicznych: tym razem przyczyną nie jest asteroida ani erupcja wulkaniczna, lecz działalność człowieka.

Pięć poprzednich masowych wymierań rozłożonych było na tysiące lub miliony lat. Organizmy miały czas na adaptację ewolucyjną – te, które potrafiły się dostosować, przeżywały i dawały początek nowym liniom. Obecna dynamika zmian jest tak szybka, że ewolucja biologiczna po prostu nie nadąża. Gatunek, który potrzebuje kilkudziesięciu pokoleń, żeby wykształcić odporność na nowy patogen lub tolerancję na wyższą temperaturę, nie ma na to czasu, gdy jego siedlisko znika w ciągu jednej dekady.

Naukowcy porównują skalę zjawiska do uderzenia asteroidy sprzed 66 milionów lat, które wymazało dinozaury. Różnica jest taka, że tamto zdarzenie trwało chwilę geologiczną, a my rozciągamy je na stulecia – i w przeciwieństwie do asteroidy możemy zdecydować, czy je zatrzymać. Każdy gatunek, który znika, zabiera ze sobą unikalną pulę genową, której nie da się odtworzyć. To nie jest zasób odnawialny.

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj tę stronę do preferowanych źródeł wyszukiwarki Google, aby łatwiej trafiać na nasze najnowsze artykuły.

Dodaj w Google

Jakie antropogeniczne przyczyny najsilniej napędzają współczesne wymieranie gatunków?

Najsilniejszym pojedynczym czynnikiem sprawczym jest niszczenie i fragmentacja siedlisk – człowiek przekształcił już około 75% powierzchni lądów pod rolnictwo i urbanizację, pozbawiając większość gatunków przestrzeni, której potrzebują do przeżycia.

Zerknij na główne przyczyny i ich mechanizmy działania:

  • Fragmentacja i niszczenie siedlisk – przekształcenie 75% lądów pod rolnictwo i zabudowę; populacje izolowane w „wyspach” środowiskowych tracą łączność genetyczną i wymierają lokalnie
  • Intensywne rolnictwo i pestycydy – masowe stosowanie insektycydów redukuje populacje owadów zapylających; bez zapylaczy upada produkcja żywności zależna od zapylania krzyżowego
  • Nadmierna eksploatacja zasobów – kłusownictwo, przełowienie oceanów i nielegalne pozyskiwanie dzikich zwierząt wypychają gatunki poniżej progu reprodukcyjnego
  • Gatunki inwazyjne – wypierają endemity i gatunki rodzime, którym ewolucja nie dała narzędzi do konkurencji z przybyszami; na wyspach odpowiadają za ponad 50% udokumentowanych wymierań
  • Zmiany klimatu jako multiplikator – wzrost temperatury o 2°C zagraża wyginięciem 5% gatunków; przy wzroście o 4,3°C odsetek ten rośnie do 16%

Z własnej obserwacji powiem, że fragmentacja siedlisk jest najtrudniejsza do uchwycenia przez niespecjalistę, bo nie wygląda dramatycznie. Las nie znika – zostaje pocięty drogami, rowami, płotami. Populacja jeleni, bobrów czy płazów nie ginie z dnia na dzień, ale przestaje mieć dostęp do partnerów reprodukcyjnych z sąsiednich terenów. Po kilku pokoleniach chów wsobny robi swoje. To wymieranie rozgrywa się w ciszy i nie trafia na pierwsze strony gazet.

Dlaczego różnorodność biologiczna i homeostaza ekosystemów są kluczowe dla przetrwania człowieka?

Różnorodność biologiczna to nie kwestia estetyczna ani sentymentalna – to fundament usług ekosystemowych, od których zależy bezpośrednio bezpieczeństwo żywnościowe, dostęp do czystej wody i stabilność klimatu lokalnego.

Homeostaza ekosystemu, czyli zdolność do samoczynnego powracania do równowagi po zakłóceniu, działa tylko wtedy, gdy w systemie jest wystarczająco dużo różnorodności funkcjonalnej. Każdy gatunek pełni jakąś rolę – filtratora, zapylacza, drapieżnika regulującego populacje roślinożerców, producenta próchnicy. Kiedy wypadają kolejne ogniwa, system traci odporność. Przekonałem się o tym obserwując, co dzieje się z łąkami, z których zniknęły konkretne gatunki trzmieli – rośliny, które były od nich zależne, przestają się rozmnażać, a za nimi znikają owady, które żywiły się tymi roślinami.

Szczególnie groźna jest utrata drapieżników szczytowych. Ich zniknięcie uruchamia kaskady troficzne – populacje roślinożerców eksplodują, wyniszczają roślinność, destabilizują glebę, zaburzają retencję wody. To nie teoria: reintrodukcja wilków do Yellowstone w 1995 roku w ciągu kilku lat zmieniła bieg rzek, bo jelenie przestały wypasać brzegi dolin rzecznych. Jeden gatunek, mierzalne skutki hydrologiczne.

Dla człowieka przekłada się to na twarde liczby ekonomiczne. Szacuje się, że wartość usług ekosystemowych – zapylania, filtracji wody, regulacji klimatu – wynosi globalnie kilkadziesiąt bilionów dolarów rocznie. Żadna technologia nie zastąpi tych procesów w skali planety za rozsądną cenę. Gatunki wskaźnikowe, jak płazy czy pszczoły, pozwalają nam wcześnie wykrywać degradację środowiska – ich zanik to sygnał alarmowy, który pojawia się, zanim problem stanie się nieodwracalny.

Które gatunki są krytycznie zagrożone w Polsce według Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt?

W Polsce w ciągu ostatniego stulecia wyginęło 36 gatunków, a obecnie zagrożonych jest około 330 taksonów – Polska Czerwona Księga Zwierząt wskazuje wśród krytycznie zagrożonych m.in. chomika europejskiego, kraskę i perłoródkę rzeczną.

Gatunki, które wyginęły bezpowrotnie, to m.in. tur i tarpan – dzikie przodki bydła domowego i konia. Ich zniknięcie to nie tylko strata ekologiczna, ale też utrata pul genowych, które mogłyby mieć znaczenie dla hodowli odpornych ras. Dziś próbujemy odtworzyć tury metodami hodowlanymi, ale to nie jest to samo.

Przegląd wybranych gatunków krytycznie zagrożonych lub wymagających aktywnej ochrony w Polsce:

Gatunek Główne zagrożenie Status
Chomik europejski Intensyfikacja rolnictwa, zanik miedz i ugorów Krytycznie zagrożony
Kraska Zanik starych drzew dziuplastych, spadek liczby owadów Krytycznie zagrożona
Perłoródka rzeczna Eutrofizacja wód, zanik łososia jako żywiciela larw Krytycznie zagrożona
Morświn Przyłowy w sieciach rybackich, hałas podwodny Krytycznie zagrożony
Ryś euroazjatycki Fragmentacja lasów, kłusownictwo Zagrożony, wymaga reintrodukcji
Suseł moręgowany Zarastanie stepów, drapieżnictwo ze strony lisa Zagrożony, programy reintrodukcji
Sokół wędrowny Historycznie DDT, dziś kolizje z infrastrukturą Odbudowywany programami hodowlanymi

Szczególnie boli mnie przypadek chomika europejskiego, bo to gatunek, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był powszechny na polach uprawnych. Intensyfikacja rolnictwa – likwidacja miedz, głęboka orka, monokultury – zabrała mu zarówno pokarm, jak i miejsca do norowania. Dziś w wielu regionach Polski nie ma go już wcale, a kolejne pokolenia dzieci nie wiedzą, jak wygląda.

Jakie działania z zakresu ochrony gatunkowej mogą skutecznie powstrzymać degradację ekosystemów?

Skuteczna ochrona gatunkowa wymaga jednoczesnego działania na kilku poziomach – żadne pojedyncze narzędzie nie wystarczy, ale synergia działań prawnych, terenowych i technicznych daje mierzalne rezultaty.

Sprawdzone metody ochrony gatunkowej, które przynoszą efekty:

  • Korytarze ekologiczne – łączą izolowane fragmenty siedlisk, umożliwiają wymianę genetyczną między populacjami; w Polsce kluczowe dla rysia, wilka i dużych ssaków kopytnych
  • Ochrona ex situ i reintrodukcja – hodowla w warunkach kontrolowanych i wypuszczanie do naturalnych siedlisk; w Polsce przykładem jest jesiotr zachodni i norka europejska
  • Rekultywacja terenów podmokłych – odtwarzanie mokradeł i torfowisk odwraca eutrofizację, przywraca siedliska płazów, ptaków i perłoródek
  • Walka z kłusownictwem i nielegalnym handlem – rygorystyczne egzekwowanie prawa CITES i krajowych przepisów; szczególnie istotne dla rysia i sokoła wędrownego
  • Zabezpieczenia techniczne – szyby antykolizyjne na budynkach, przejścia dla zwierząt pod drogami, osłony na liniach energetycznych; redukują śmiertelność ptaków i ssaków przy infrastrukturze
  • Ograniczanie stosowania pestycydów – strefy buforowe wokół siedlisk kluczowych zapylaczy, przejście na metody integrowanej ochrony roślin

IUCN podkreśla, że sama ochrona obszarowa – tworzenie parków i rezerwatów – nie wystarczy, jeśli nie jest uzupełniona o zarządzanie krajobrazem rolniczym między chronionymi terenami. Większość gatunków nie żyje wyłącznie w rezerwatach. Chomik europejski potrzebuje pola, ryś potrzebuje lasu między parkami, bocian biały potrzebuje łąki przy wsi. Ochrona przyrody musi wychodzić poza granice obszarów chronionych – i to jest najtrudniejsza część tej układanki.